Redakcja NCI „Kasta Szwindlerów” skierowała dwa pisma interwencyjne do najważniejszych osób w państwie: Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego oraz Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska. W wystąpieniach tych wskazano motywy objęcia sprawy Rafała Krzyształowskiego i Mariusza Krzyształowskiego szczególną kontrolą dziennikarską, społeczną i obywatelską. Bezpośrednim powodem interwencji jest obecne postępowanie prowadzone przed Sądem Rejonowym w Szczecinku, w Wydziale Karnym, z prywatnego aktu oskarżenia lekarki psychiatry Marzeny Żak przeciwko Rafałowi Krzyształowskiemu, dziennikarzowi śledczemu, redaktorowi naczelnemu NCI „Barwy Bezprawia” oraz NCI „Rzeczpospolita Przestępcza”. Redakcja podkreśla jednak, że tej sprawy nie wolno sprowadzać do zwykłego prywatnego sporu między oskarżycielką prywatną a oskarżonym. W ocenie redakcji obecny proces wpisuje się w znacznie szerszy, wielowątkowy i trwający około 28 lat mechanizm instytucjonalnego wyniszczania obywateli pod pozorami prawa, procedur, opinii, decyzji, postanowień oraz formalnych działań organów państwa.
[TU WKLEIĆ PIERWSZE PISMO DZIENNIKARSKIE REDAKCJI NCI „KASTA SZWINDLERÓW” – DO PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ]
[TU WKLEIĆ DRUGIE PISMO DZIENNIKARSKIE REDAKCJI NCI „KASTA SZWINDLERÓW” – DO PREMIERA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ]
Formalnie aktem oskarżenia objęty jest wyłącznie Rafał Krzyształowski. Nie zmienia to faktu, że w szerszym kontekście zarówno on, jak i Mariusz Krzyształowski przez lata mieli być dotykani tym samym mechanizmem pozbawiania realnej ochrony, bezpieczeństwa, stabilizacji, godności, dorobku i elementarnego zaufania do państwa. Nie chodzi tu o jeden incydent, jedną decyzję procesową ani pojedynczą sprawę sądową. Chodzi o ciąg postępowań, opinii, pism, interwencji, działań urzędowych, zaniechań instytucji i rozstrzygnięć, które przez blisko trzy dekady układają się w obraz systemowego niszczenia obywatela narzędziami wyglądającymi z zewnątrz na legalne.
Sprawy Rafała i Mariusza Krzyształowskich były przez lata przedstawiane organom państwa, kierowane do właściwych instytucji, dokumentowane zawiadomieniami, publikacjami, nagraniami, materiałami dowodowymi oraz interwencjami dziennikarskimi. Mimo skali zgromadzonego materiału nie doszło do rzeczywistego przełomu. Państwo nie przerwało narastających krzywd i nie zapewniło ochrony, jakiej obywatele mają prawo oczekiwać. Zamiast skutecznej reakcji pojawiały się kolejne procedury, formalne odpowiedzi, milczenie, odsyłanie spraw między instytucjami i działania, które w praktyce utrwalały bezradność pokrzywdzonych wobec systemu.
Obecne postępowanie z prywatnego aktu oskarżenia Marzeny Żak przeciwko Rafałowi Krzyształowskiemu redakcja traktuje jako kolejny element tego samego procesu. Zostało ono wytoczone po ujawnianiu i opisywaniu okoliczności związanych z udziałem lekarki psychiatry w sprawach sądowo-psychiatrycznych, które od lat wymagają – w ocenie redakcji – pełnej kontroli publicznej i instytucjonalnej. Redakcja precyzuje, że Marzena Żak nie sporządziła opinii o stanie zdrowia psychicznego Rafała Krzyształowskiego, lecz według ustaleń redakcji miała otrzymać z Prokuratury Rejonowej w Wałczu zlecenie dotyczące takiego opiniowania. Jednocześnie kluczowe znaczenie ma opinia sądowo-psychiatryczna sporządzona przez Marzenę Żak wspólnie z lekarką psychiatrą Jolantą Martyniuk w sprawie kobiety oskarżanej przez Rafała Krzyształowskiego i Mariusza Krzyształowskiego. Z uwagi na wyłączenie jawności redakcja nie ujawnia szczegółów tego postępowania, wskazuje jednak, że wskazana opinia – według ustaleń redakcji – zawierała istotne rozbieżności z materiałem dowodowym, stanem faktycznym oraz dostępną dokumentacją dotyczącą osoby opiniowanej. Dokument ten mógł mieć zasadniczy wpływ na procesowy kierunek sprawy i wymaga rzetelnego, niezależnego sprawdzenia.
Nie jest to więc wyłącznie pytanie o to, czy Marzena Żak poczuła się dotknięta publikacjami lub wypowiedziami Rafała Krzyształowskiego. Sedno sprawy dotyczy prawa obywatela i redakcji dziennikarskiej do ujawniania faktów związanych z funkcjonowaniem systemu sądowo-psychiatrycznego, sposobem zlecania opinii, ich treścią oraz skutkami, jakie takie dokumenty mogą wywoływać dla życia, praw, godności i bezpieczeństwa ludzi. Proces karny nie może stać się narzędziem wycinania z debaty publicznej niewygodnych faktów dotyczących roli Marzeny Żak w sprawach objętych kontrolą dziennikarską.
Sprawa ma oczywisty wymiar publiczny, ponieważ Marzena Żak nie występuje wyłącznie jako prywatny uczestnik sporu. Jest lekarką psychiatrą związaną z systemem opiniowania, leczenia psychiatrycznego i organizacji publicznej ochrony zdrowia. Funkcje pełnione przez nią w strukturach psychiatrii, w tym zatrudnienie w Szpitalu Powiatowym w Złotowie, kierowanie oddziałem psychiatrycznym, udział w opiniowaniu sądowo-psychiatrycznym oraz kulisy pełnienia funkcji medycznych i organizacyjnych, nadają sprawie charakter społeczny. Chodzi o osobę, której działania i opinie mogły wpływać na sytuację procesową, zdrowotną, życiową i prawną obywateli.
Redakcja NCI „Kasta Szwindlerów” wskazuje, że sposób prowadzenia obecnego postępowania przez sędziego Marcina Zielińskiego narusza standardy orzecznicze opisane w pismach interwencyjnych. Sąd nie może traktować tej sprawy tak, jakby zaczęła się dopiero w chwili wniesienia prywatnego aktu oskarżenia przez Marzenę Żak. Takie zawężenie fałszowałoby jej rzeczywisty obraz, odcinając proces od 28-letniego tła, wcześniejszych działań instytucji, publikacji dziennikarskich, zgromadzonych dowodów oraz faktu, że Rafał i Mariusz Krzyształowscy przez lata byli objęci tym samym mechanizmem instytucjonalnego wyniszczania pod pozorami prawa.
Szczególnie obciążającą okolicznością jest to, że sprawa nadal pozostaje w lokalnym obiegu instytucjonalnym, mimo wieloletniego publicznego dokumentowania zarzutów wobec środowiska sądowo-prokuratorskiego, policyjnego i psychiatrycznego związanego ze sprawami Rafała i Mariusza Krzyształowskich. W ocenie redakcji właśnie dlatego postępowanie powinno zostać wyprowadzone poza okręg, którego funkcjonowanie od lat jest przedmiotem publikacji, interwencji, wniosków o wyłączenie i zarzutów dotyczących braku realnej bezstronności. Nie można mówić o pełnym zaufaniu do procesu, jeżeli sprawa toczy się nadal w sądzie osadzonym w środowisku, którego działania od lat są publicznie kwestionowane, a jednocześnie blokuje się realne przekazanie jej do innego, niezależnego okręgu. Problem nie polega więc wyłącznie na pojedynczych decyzjach sędziego Marcina Zielińskiego. Problemem jest całe otoczenie sprawy: lokalny kontekst, wieloletnia historia konfliktu, publicznie opisane zarzuty, wcześniejsze wnioski o wyłączenia oraz fakt, że oskarżycielką prywatną jest lekarka psychiatra Marzena Żak, związana funkcjonalnie z systemem sądowo-psychiatrycznym, który również stanowi część krytykowanego przez redakcję mechanizmu.
Przy takich uwarunkowaniach standard rzetelnego procesu powinien być podwyższony, a nie zawężany. Jeżeli przez blisko trzy dekady sprawa była dokumentowana jako przykład systemowego bezprawia, jeżeli pojawiały się wnioski o wyłączenie sędziów i przekazanie jej poza lokalny układ instytucjonalny, a niemal całe środowisko orzecznicze musiało mierzyć się z problemem własnego udziału, powiązań albo uzasadnionych wątpliwości co do bezstronności, dalsze prowadzenie postępowania w tym samym sądzie budzi zasadniczy sprzeciw. Sąd, który chce zachować standard państwa prawa, nie powinien bronić lokalnej właściwości za wszelką cenę, lecz przeciąć wszystkie wątpliwości przez przekazanie sprawy poza środowisko, którego dotyczy wieloletnia dokumentacja redakcyjna. W przeciwnym razie proces nie usuwa zastrzeżeń, lecz je pogłębia, tworząc wrażenie, że sprawa Rafała Krzyształowskiego ma pozostać tam, gdzie – według ustaleń redakcji – przez lata dochodziło do działań wymagających zewnętrznej kontroli.
Mariusz Krzyształowski nie jest osobą objętą obecnym prywatnym aktem oskarżenia. W ujęciu redakcyjnym i dowodowym pozostaje jednak osobą dotkniętą tym samym wieloletnim procederem, którego skutki opisano w pismach dziennikarskich. Mechanizm ten polegał – według ustaleń redakcji – na stopniowym odbieraniu rodzinie Krzyształowskich realnego poczucia bezpieczeństwa, skutecznej ochrony prawnej, stabilizacji, godności, możliwości spokojnego życia oraz prawa do obrony przed działaniami osób korzystających z przewagi urzędowej, procesowej, opiniodawczej lub instytucjonalnej.
Postępowanie przeciwko Rafałowi Krzyształowskiemu wpisuje się więc w schemat, w którym zamiast zbadać źródła wieloletnich krzywd, państwo ponownie koncentruje się na człowieku, który je ujawniał, dokumentował i nagłaśniał. Taki model odwraca sens państwa prawa. W normalnym porządku najpierw bada się sygnalizowane nadużycia, zabezpiecza dowody i chroni obywatela. W tej sprawie przez lata działo się odwrotnie: osoby wskazujące na nieprawidłowości były zmuszane do kolejnych pism, obron, interwencji i prób przebicia się przez mur instytucjonalnego milczenia.
Prywatny akt oskarżenia Marzeny Żak przeciwko Rafałowi Krzyształowskiemu nie może zostać potraktowany jako wygodna, wyizolowana sprawa prywatnoskargowa. Istnieje tu oczywisty interes publiczny, ponieważ postępowanie dotyczy krytyki osoby związanej z systemem sądowo-psychiatrycznym, jej roli w sprawach obywateli, treści sporządzanych opinii, pism urzędowych, wypowiedzi wobec osób podsądnych oraz skutków działań, które przez lata były przedmiotem publikacji i interwencji dziennikarskich. Jeżeli sąd ograniczy się do badania kilku wypowiedzi wyrwanych z kontekstu i pominie wieloletnie tło, proces karny może stać się narzędziem tłumienia kontroli społecznej.
Sędzia Marcin Zieliński ma obowiązek prowadzić tę sprawę z zachowaniem podwyższonego standardu bezstronności, jawności i rzetelności procesowej. Nie jest to zwykły proces o urażone słowa. To sprawa dotycząca wolności wypowiedzi, prawa do krytyki, prawa prasy do ujawniania nadużyć oraz prawa obywatela do obrony przed osobą będącą elementem szerszego systemu opisywanego przez redakcję. Każda próba ograniczenia materiału dowodowego, odcięcia 28-letniego kontekstu albo sprowadzenia sprawy wyłącznie do prywatnego interesu Marzeny Żak będzie oceniana jako działanie utrwalające mechanizm, który od lat uderzał w Rafała Krzyształowskiego i Mariusza Krzyształowskiego.
Marzena Żak jako oskarżycielka prywatna ma prawo dochodzić swoich roszczeń w granicach prawa. Prawo to nie może jednak unieważniać prawa Rafała Krzyształowskiego do obrony, prawa redakcji do kontroli społecznej ani prawa opinii publicznej do poznania pełnego tła sprawy. Proces nie może zostać zamieniony w mechanizm selektywnego wycinania niewygodnych faktów. Nie może być tak, że wieloletnia dokumentacja zostaje odsunięta, a sąd bada jedynie fragmenty wypowiedzi wyrwane z całego 28-letniego kontekstu.
Obecna sprawa przed Sądem Rejonowym w Szczecinku, Wydziałem Karnym, jest testem nie tylko dla sędziego Marcina Zielińskiego, ale również dla lokalnego wymiaru sprawiedliwości. Testem tego, czy sąd dopuści pełny materiał, zbada tło, uwzględni interes publiczny i pozwoli Rafałowi Krzyształowskiemu na realną obronę, czy też potraktuje prywatny akt oskarżenia Marzeny Żak jako narzędzie dalszego dyscyplinowania osoby, która od lat ujawnia sprawy niewygodne dla środowisk instytucjonalnych.
Przez lata sprawy Rafała i Mariusza Krzyształowskich były rozbijane na pojedyncze postępowania, sygnatury, decyzje i odpowiedzi urzędowe. Taki sposób działania zacierał pełny obraz. Dopiero połączenie tych elementów pokazuje mechanizm trwający około 28 lat: od działań instytucji, przez brak skutecznej reakcji organów państwa, po obecne postępowanie z prywatnego aktu oskarżenia Marzeny Żak przeciwko Rafałowi Krzyształowskiemu, w którym ciężar odpowiedzialności znów próbuje się przenieść z osób i instytucji podlegających społecznej kontroli na człowieka, który tę kontrolę wykonywał.
Redakcja NCI „Kasta Szwindlerów” stawia sprawę jasno: obecne postępowanie z prywatnego aktu oskarżenia lekarki psychiatry Marzeny Żak przeciwko Rafałowi Krzyształowskiemu nie może zostać wykorzystane do zamknięcia debaty publicznej, zastraszenia osób ujawniających nadużycia ani wymazania 28-letniego tła sprawy Rafała i Mariusza Krzyształowskich. Formalnie oskarżonym jest Rafał Krzyształowski, ale społeczny, prawny i dziennikarski kontekst obejmuje również Mariusza Krzyształowskiego, który – według ustaleń redakcji – przez lata był dotknięty tym samym mechanizmem instytucjonalnego wyniszczania pod pozorami prawa. Jeżeli sąd w Szczecinku rzeczywiście działa w standardzie państwa prawa, musi dopuścić pełny kontekst, pełny materiał dowodowy i pełną możliwość obrony. Wszystko inne będzie kolejnym rozdziałem historii obywateli pozbawianych realnej ochrony przez państwo, a następnie zmuszanych do obrony przed konsekwencjami ujawniania prawdy.
Redakcja zapowiada, że po uzyskaniu odpowiedzi od Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz Prezesa Rady Ministrów zostaną one opublikowane i poddane analizie publicznej. Społeczeństwo ma prawo wiedzieć, czy najważniejsze organy państwa potraktują tę sprawę jako realny problem obywatelski i ustrojowy, czy też po raz kolejny zasłonią się milczeniem, formalizmem i urzędową obojętnością. W tej sprawie brak reakcji również będzie odpowiedzią. A każda odpowiedź – albo jej brak – pokaże, czy państwo rzeczywiście stoi po stronie prawa, czy jedynie administruje krzywdą obywatela, której od 28 lat nie potrafi albo nie chce przerwać.







I love your blog.. very nice colors & theme. Did you create this website yourself? Plz reply back as I’m looking to create my own blog and would like to know wheere u got this from. thanks