Ósmego stycznia dwa tysiące dwudziestego szóstego roku, przed Sądem Okręgowym w Jeleniej Górze stanął Mateusz Rozalski – człowiek, którego niewinność została prawomocnie potwierdzona, a który wcześniej został wciągnięty w mechanizm działań państwa o wyjątkowo dotkliwym, wyniszczającym charakterze. Z materiału sprawy wynika, że wobec niego zastosowano zatrzymanie, dozór policyjny oraz skierowanie na przymusową obserwację psychiatryczną, a wszystko to zostało dopełnione długotrwałym obciążeniem procesowym i wielomiesięcznym ciąganiem po sądach oraz prokuraturach. Końcowy wynik tej sprawy podważył sens i zasadność wcześniejszych działań skierowanych przeciwko Mateuszowi Rozalskiemu, pozostawiając pytanie, które do dziś domaga się odpowiedzi: kto odpowie za krzywdę wyrządzoną niewinnemu człowiekowi? W toku postępowań i późniejszych działań interwencyjnych pojawiają się nazwiska osób, które podejmowały decyzje procesowe albo firmowały czynności instytucjonalne w sprawach dotyczących Mateusza Rozalskiego, w tym prokuratorów Grażyny Greb-Hejno, Radosława Magazowskiego i Marcina Piekarskiego oraz sędziów Wojciecha Grzebienia, Klary Łukaszewskiej i Tomasza Skowrona.
Poniżej publikujemy film z rozprawy, podczas której Mateusz Rozalski szczegółowo opisuje przebieg zdarzeń, jakie – według jego relacji oraz w świetle dokumentów omawianych przez redakcję – doprowadziły do jego wielomiesięcznego obciążenia, upokorzenia i skrzywdzenia przez instytucje, które powinny stać na straży prawa, a nie popychać obywatela w systemowe piekło.
Do tej sprawy będziemy wracać, bo to jeszcze nie koniec. To, co dziś ujawniamy, jest dopiero fragmentem znacznie większej całości. Przed nami kolejne fakty, dokumenty i materiały, które będą odsłaniały kulisy działań podejmowanych wobec Mateusza Rozalskiego, w tym rolę prokuratora Radosława Magazowskiego, osobiście zaangażowanego w jego ściganie oraz w działania przedstawiane w relacjach i materiałach jako upokarzające, wyniszczające i obciążające niewinnego człowieka. Sprawą zajmują się dziennikarze Niezależnych Czasopism Internetowych Barwy Bezprawia, Polska Mafia Sądowa oraz Rzeczpospolita Przestępcza, którzy nie poprzestają na opisie przypadku Mateusza Rozalskiego, lecz docierają także do kolejnych osób mogących uważać się za pokrzywdzone działaniami lokalnej sitwy prokuratorsko-sędziowskiej w Jeleniej Górze. Równolegle redakcje zabezpieczają i analizują materiały odnajdywane w Internecie, w których od lat opisywane są zarzuty dotyczące przestępstw, nadużyć i patologicznych praktyk przypisywanych kilkudziesięciu sędziom, prokuratorom, policjantom i biegłym sądowym, mających dotyczyć nie tylko sprawy Mateusza Rozalskiego, ale również krzywdzenia wielu innych osób. Najbardziej wstrząsające jest jednak to, że osoby te, mimo wiedzy o rozpowszechnianiu tych materiałów, mimo kierowanych do nich pytań, wezwań i żądań zajęcia stanowiska, nie decydują się na rzeczowe i publiczne odniesienie do stawianych im zarzutów, a jednocześnie nadal sprawują swoje funkcje, jak gdyby nic się nie stało. W państwie prawa taka sytuacja nigdy nie powinna zostać zlekceważona. Przy takiej skali i ciężarze zarzutów właściwe instytucje powinny niezwłocznie podjąć realne czynności wyjaśniające, a nie chować problem pod urzędniczy dywan i udawać, że niczego nie ma. Tymczasem z ustaleń redakcji wynika, że zarówno prezesi jeleniogórskich sądów, jak i szefowie prokuratur obu instancji postanowili ten problem przemilczeć, nie podejmując rzeczywistych działań zmierzających do wyjaśnienia afery, o której mowa nie tylko w publikacjach prasowych, ale również w książce Grzegorza Niedźwiedzkiego „Droga do wolności”. Zamiast odpowiedzi jest cisza. Zamiast przejrzystości jest unikanie konfrontacji. Zamiast oczyszczenia życia publicznego jest trwanie układu, który według licznych relacji broni przede wszystkim samego siebie. Ta historia będzie ujawniana dalej, krok po kroku, aż pełny obraz tego mechanizmu oraz skala krzywd wyrządzanych nie tylko Mateuszowi Rozalskiemu, ale także wielu innym osobom, zostaną pokazane opinii publicznej. Bo są sprawy, których nie wolno zostawić w ciszy. Są nazwiska, które muszą zostać skonfrontowane z faktami. I są krzywdy, których nie wolno zasypać milczeniem tylko dlatego, że ich sprawcy lub osoby obciążane zarzutami działają pod osłoną urzędu, pieczęci i państwowego autorytetu.

To nie jest już tylko jedna historia – to obraz mechanizmu, który według ujawnianych materiałów działa latami, korzystając z ciszy, bierności i instytucjonalnej ochrony. Jeżeli choć część przedstawionych faktów znajduje potwierdzenie w dokumentach i relacjach, mamy do czynienia z sytuacją, która powinna natychmiast uruchomić realne, a nie pozorne działania kontrolne. Brak reakcji osób pełniących funkcje publiczne, unikanie odpowiedzi i milczenie wobec tak poważnych zarzutów nie tylko podważają zaufanie do instytucji państwa, ale mogą być odbierane jako przyzwolenie na dalsze naruszenia. W państwie prawa nie wystarczy brak wyroku – konieczna jest transparentność, gotowość do konfrontacji z zarzutami i rzetelne ich wyjaśnienie. Każdy dzień zwłoki działa na niekorzyść zarówno osób, które czują się pokrzywdzone, jak i samego wymiaru sprawiedliwości. Dlatego ta sprawa wymaga nie tylko dalszego nagłaśniania, ale przede wszystkim konkretnych decyzji i odpowiedzialności – bez względu na stanowiska, nazwiska i układy.
Witam serdecznie zachęcam do udostępnienie
I have to thank you for the efforts you’ve put in penning
this website. I really hope to see the same high-grade blog posts from you in the future as well.
In fact, your creative writing abilities has motivated me to
get my own site now 😉
v81biy
um766x
g5xnwf
suzdyz